top of page

mogę powiedzieć wszystko ubrać bezsens polukrować posrebrzyć
piękne i puste słowa roziskrzone jesiennym bez wschodem jutrzenki
zapowiedzią braku ciepła i światła przyciągnąć ćmy
będą wirować z drobinami kurzu i marzyć
o jutrze dziś nie wiedzą karmią się nawzajem siłą cierpliwego znoszenia milczenia
pokorą braku zrozumienia niewiedzą wiary
głos spisany na pożółkłym liściu echem odbity od głazów
rozrzuconych po pustyni
trwa niezmiennie w swojej ignorancji
Ojcze czemuś ich opuścił
bottom of page