top of page

czarne ognie na tle nieba
szumem szarości ogarniają skrawki
dwustu pięćdziesięciu sześciu odcieni
kontur siódmej warstwy szklanym refleksem
zniekształca już i tak niejasne plany
pierwszy drugi
trzecia
rzeczywistość fraktalna niesie zrozumienie
że w krainie kształtu nie ma reguł
śmierć piksela nic nie znaczy
kolor zanika do przezroczystości
tam znajduję podstawę wypełniam
linią spirogramu barwię sobą
przestrzennie wielowarstwowo wiedząc
że tworzę inny świat z zer i jedynek
że tak naprawdę nic tu jest prawdziwe
i tylko cień i światło
są złudzeniem
bottom of page